Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 021 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Rozdział 1 Szok i przerażenie

wtorek, 15 kwietnia 2008 17:53
Skocz do komentarzy
Ich życie było wspaniałe. On-wokalista sławnej niemieckiej grupy rockowej, ona-zwykła polska dziewczyna ze wsi. Co noc Bill wchodził do pokoju Pauliny przez okno. Szeptali sobie czułe słówka, pieścili się do granic możliwości. Ogólnie – wspaniale!
Mieli oni jednak jedno wielkie zmartwienie. Jedno, ale takie, które przekreślało wszystko – nie mogli się pobrać. Była przeciw temu nie tylko matka Billa, ale i rodzice Pauliny.
- Bill, synku, jesteś GWIAZDĄ! Po co taka wiejska dziewczyna?! Zasługujesz na kogoś lepszego! – mówiła Billowi Simone Kaulitz.
- Mamo, ta wiejska dziewczyna ma dyplom neurologa!!!
- Kochanie, dziś nie dyplom się liczy! Dzisiaj jedna trzecia ludzi poruszających się po ulicach ma dyplomy, magistraty! Bill, daj sobie spokój z tą dziewczyną. Ona tylko czyha na twój majątek!
- Paulina nie jest taka! – i Bill wychodził, trzaskając drzwiami.
Ale nie tylko jego spotykały takie rozmowy...
- Córeczko, zrozum, że twój związek z tym Billem nie ma sensu! Jest gwiazdą i ma jakieś swoje gwiazdorskie kaprysy... Za rok, może nawet nie, rzuci cię dla jakiejś show-manki!
- Tato, wiem co robię...
- Paulina, tata ma rację! Musisz oswoić się z tym, że mieszkasz na wsi i tyle. Teraz uważasz, że robimy ci Bóg wie jaką krzywdę! To może tak wyglądać, ale my chcemy twojego szczęścia! Nie chcemy, byś kiedyś cierpiała przez tego okropnego chłopaka!
- Mamo, ten „okropny chłopak” ma imię! I jest ze mną, rozumiesz?! Kocha mnie!
- Powoli, powoli! – wtrącił się znów tata. – TY go kochasz! A to nie znaczy, że on kocha ciebie!
- Właśnie. – poparła go mama.
- Traktujecie mnie jak dziecko!!! A ja mam dwadzieścia lat! I nie potrzebna mi wasza zgoda! No to obecnie nie macie córki. Do odwołania! Cześć! – i wyszła płacząc.
Poszła prosto do Billa, gdzie wpadła mu w ramiona. Objął ją i pogładził po włosach.
- Bill, dlaczego oni mnie tak traktują?! Jakbym była jakimś dziesięcioletnim dzieciakiem... – rozpłakała się na dobre Paulina.
- No już... Już... Oni kiedyś zobaczą, że jestem ciebie warty...
Rok później Bill przypomniał sobie te słowa... Zastanowił się wtedy, czy to jest to słynne ludzkie przeczucie?
- Tak, na pewno... Bill, ja tak nie chcę... Nie chcę brać ślubu na przekór wszystkim...
- Ja też nie... Poczekamy... Kiedy zobaczą, jacy jesteśmy szczęśliwi, to zrozumieją nas i się zgodzą.
- Tak myślisz?
- No jasne. Nie płacz już, Malutka... – czule otarł jej łzy z policzków.
Przytuliła się do niego. Przy nim czuła się taka bezpieczna... I taka kochana... Uwielbiała tak leżeć, wsłuchiwać się w równy rytm bicia jego serca... Było jej tak dobrze... Wiedziała, że nikt nigdy jej nie odbierze. Wiedziała, że ostrzeżenia rodziców są śmieszne i bezpodstawne. „Za rok, może nawet nie, rzuci cię dla jakiejś show-manki!”. Dobre sobie! „Błąd tato!” – pomyślała jeszcze i zasnęła. A Bill otulił ją kocem i mocniej przytulił.
*
- Billuś?
- Tak, skarbie?
- Boli mnie głowa i mam potworny kaszel...
- Pokaż... Masz gorączkę. Więc idziemy.
- Ale dokąd?
- Do lekarza, a gdzie niby?
- Przestań... To tylko ból głowy i kaszel.
- I gorączka. A to się składa na przeziębienie. A ja na pewno nie pozwolę ci zachorować. Nigdy w życiu!
- Billuś...
- Bez dyskusji. Zbyt cię kocham żeby zlekceważyć te objawy. MUSZĘ iść z tobą do lekarza. Czułbym się źle ze świadomością, że dostałaś zapalenia płuc!
- No dobrze... Chodźmy więc.
- No! To mi się podoba!
*
- Nie, to nie może być prawda! – wychrypiał Bill.
- Niestety. Przykro mi...
Bill pobladł straszliwie i usiadł na najbliższym krześle. Wszystko dochodziło do niego przez mgłę. Nagle się zerwał i pobiegł do niej. Pocałował ją namiętnie i wyszeptał:
- Nikt i nic mi cię nie odbierze. Nigdy. Choćby nie wiem co się działo...
- Bill, co jest?
- Nic... Nic, nic.
- Widzę przecież... Coś ze mną nie tak, prawda?
- Nie, nie Malutka. Nic, nic.
- To pójdę i zapytam.
- Jezus, nie!!! NIE!!!
- Powiedz mi, Billy. Wolę to usłyszeć od Ciebie, niż od obcego człowieka... Proszę cię...
- Ja... Ja nie potrafię... Przepraszam... Boję się tego wszystkiego... – rozpłakał się na dobre.
Paulina bez słowa ruszyła do pokoju lekarskiego. Lekarz jej wszystko powiedział bez skrupułów...
- Jak... Jak to raka?! Przecież... Przecież ja mam tylko kaszel...
- Niestety.
- Przecież... Przecież ja nawet nie palę!
- A ktoś w otoczeniu?
Pokiwała powoli głową.
- Tak. Rodzice. Bill też palił, ale wyszedł z tego... Ja... Ja przepraszam, panie doktorze... – i zapłakana poszła do Billa.
Chciał ją objąć, ale odepchnęła jego rękę. Miała do niego żal. Boi się tego wszystkiego?! To niech ją zostawi. Rodzice mieli rację... Bill może i ją kocha, ale jest tchórzem. Boi się odpowiedzialności za śmiertelną chorobę narzeczonej... Parszywa świnia!!!
- Paulinuś...
- Zostaw mnie!
- Ale kochanie...
- Boisz się mojej choroby?! To proszę, pozwalam ci! Możesz mnie zostawić i znaleźć sobie zdrową dziewczynę! Proszę, idź sobie!
- A kto powiedział, że chcę cię zostawić? Malutka... Przecież powiedziałem ci: będę z tobą na zawsze. Choćby nie wiem co się działo...
- Bill...
- Nic nie mów... – przytulił ją, a ona tym razem go nie odrzuciła. – Wszystko będzie dobrze, zobaczysz...
- Nic nie będzie dobrze!
- Malutka... Wy... Wyjdziesz za mnie?
- Co?
- Wyjdź za mnie... Proszę cię...
- Chcesz tego? Na pewno? Czy to zwykła litość?
- Kochanie, jaka znów litość... Nie muszę się litować... Wyjdziesz z tego...
- Nie, Bill... To RAK. Rak, rozumiesz?! Złośliwy. Równa się śmierć. Umrę, Billy.
- Nie umrzesz. Nie pozwolę na to... Nie pozwolę. Nigdy!
*
Mimo ich wielkiej miłości, po diagnozie, którą można by raczej nazwać wyrokiem, coś zaczęło się między nimi psuć... A raczej ona to psuła. Bill nie dawał jednak za wygraną. Ponawiał swoją prośbę każdego dnia. I codziennie słyszał odmowę. Że to niby „on tego wcale nie chce”. Oczywiście, że chce. Inaczej by nie prosił przecież. Ale nic nie mówił. Wiedział, że jej jest ciężko. Jeszcze ciężej niż jemu... Ale ona nic nie rozumiała...
- Bill? – powiedziała kiedyś. – Wiem, że jestem dla ciebie ciężarem. Wracam do rodziców...
- Ale kochanie...
- Bill daj spokój. I pamiętaj, ja cię do niczego nie zobowiązuję... Możesz już mnie zostawić!
- Paulinko!
- Daj spokój. – powtórzyła Paulina. – Nie chcę, żebyś cierpiał. Cześć. – i wyszła. Tak po prostu.
Podziel się
oceń
0
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 18 kwietnia 2008 19:06

    I takie opowiadania są najlepsze:D Oby tak dalej..Pozdrówki:]

    autor Lunka

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

niedziela, 18 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  3 215  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 3215
Wpisy
  • liczba: 24
  • komentarze: 104
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 3629 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Pytamy.pl